poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Czarownica Ewka, Wieśniaczka i Kurka Wielkanocna :p



            Wieśniaczka na okolicę z wypieków wspaniałych placków znana była lecz jedno strapienie ciągle miała, że żółtka jaj jej kurek za małą intensywność barwy posiadały przez co ciasta za blade się jej wydawały.

            Jej problem rozwiązać jedynie jedno mogło! W pobliskich lasach dzikie kurki wielkanocne zamieszkiwały. Jaja ich dorodne były, a żółtka wręcz nieraz barwę zachodzącego słońca miały. Jaja tego ptactwa w Wielkanoc moc magiczną posiadały i tylko tego dnia ich skorupka barwnym wzorkiem pokryta była. Tego dnia dzieci często po lasach całymi grupkami myszkowały jajek kraszonych poszukując…

            Kobieta od lat schwytanie paru kurek wielkanocnych w zamyśle miała i domową odmianę tej parody wyhodować chciała. Niestety ptactwo to niezwykle płochliwym będące rzadko podejść się dawało, a o schwytaniu mowy być nie mogło.

            Wieśniaczka fortel wydumała, który na tym polegał, że kurka z woli własnej do domostwa potrzebującej przybiec miała.  Otóż kobiecie wiadomym było, a to od swej babki jako dziecko usłyszała, że kurka wielkanocna niezmiernie ciasteczka cynamonowe uwielbia. Napiekła więc przyszła hodowczyni przysmaków dla magicznego drobiu i w pobliżu chaty rozsypała. Cynamonu choć drogi, bo tylko nieraz od wędrownego handlarza nabyć go można, nie żałowała, wizją posiadania kurek omamiona.

            Ciasteczka po lesie takoż rozrzuciła, ale w taki sposób, aby ptak dziobiąc w pobliże jej chaty zawędrował.

            Jak sobie obmyśliła tak też się stało. Łakome kurki zrazu nieśmiało, po kilku dniach całymi stadkami podwórze Wieśniaczki nawiedzać poczęły, a taki zwyczaj miały, że tam gdzie pożywienie smaczne znajdowały tam też i swoje gniazda zakładały.

            Po kilku tygodniach Wieśniaczce z ręki już jadły tak że kobieta schwytać kilka sztuk zdołała co by zaczątkiem dla jej własnej hodowli się stały. Ptaki do zagródki wpuściła i tam je pasła, cynamonu im nie szczędząc. Pozostałe kurki w obejściu ciasteczek nie znalazłszy, na powrót do lasu się skryły.

            Mimo swoich cudnych jaj kurki o dziwo całkiem pospolitą urodą się odznaczały więc nikomu nawet przez myśl by nie przeszło, że Wieśniaczka jest w posiadaniu takiego skarbu!

            Jej wypieki jeszcze większą sławą się owiały, a po jej torty  hrabina z samego dworu posyłała.

            Jedynie Czarowniczka w głowę zachodziła skąd ta odmiana w słodkich wyrobach przyjaciółki się wzięła i dociekać, węszyć i śledzić sprawę poczęła.

            Na zagadkę odpowiedź szybko acz przypadkiem znalazła, a to za sprawą pytania Wieśniaczki, która to pewnego dnia jej zadała.:
- Czarowniczo kochana! Ciasteczka cynamonowe dzisiaj piec zamiarowuję, a cynamon mi wyszedł już całkiem. Nie masz ty go czasem w zapasie? Oddam ci jak tylko Jankiel – wędrowny kupiec do nas zajedzie.

            Czarowniczka w mig wszystko pojęła i z chęcią przyjaciółce przyprawy pożyczyła.

            Pojawienie się nowych kurek w obejściu Wieśniaczki z cynamonem skojarzyła, a że opowieści o kurkach wielkanocnych jako dziecko razem z Wieśniaczką od jej babki wysłuchała, zagadka rozwiązana została!

            Z  psikusem jednak do Wielkanocy wstrzymać się zdecydowała, a że niecały tydzień do tego dnia już się pozostał cierpliwie czekała.

            W noc przed świętem do kurnika Wieśniaczki się zakradła i swoje hokus pokus uczyniła, a rano ni z tego ni z owego do przyjaciółki po kilka jaj się udała.

            Od progu rzekła:
- Wieśniaczko, twoje kurki tak ładnie się niosą, a mi do ciasta jajek zabrakło, dałabyś parę świeżych, na pewno już jest coś dzisiaj w gniazdach.

            Wieśniaczka spłoszyła się nieco i cos bąkać zaczęła, ale Czarowniczka już w kurniku siedziała zanim gospodyni słowo wydusić z siebie zdołała.
Rada, nierad Wieśniaczka za Czarowniczką  podreptała, a tam w rozpaczy szeroko oczy otworzyła, bo jajka zupełnie zwykłe były, gładziusieńkie, bez ani jednego wzorku!

            Razem z przyjaciółką jaja zebrała i do izby wróciła Czarowniczkę kilkoma jajami obdarowawszy.

            Córka Wieśniaczki jajecznicę na śniadanie uplanowała , którą z nieszczęsnych jaj upichcić postanowiła. Aby je roztrzepać najsamprzód do garnuszka wbić postanowiła i nagle, aż z wrażenia krzyknęła.

            Pod skorupką wszystkie Wielkanocne jajka z czekolady były. Tak też Wieśniaczka nową odmianę kurki wielkanocnej wyhodowała, która w Wielkanoc nie jak dzikie - wzorzyste, a czekoladowe jajka daje.

            Dziwiło ją jedno: „przecież Czarowniczka kilka takich jajek wzięła, a nigdy nawet słówkiem potem nie wspomniała, że do ciasta jako, że z czekolady nie zdatnymi były!?”

Gdyby jednak Wieśniaczka tego dnia za Czarowniczą do jej chaty się zakradła i pod okno cichcem podpełzła, Czarowniczkę nad jajkami by przyłapała, która swoje odwrotne hokus-pokus czyniła aby prawdziwe, wzorzyste kurki wielkanocnej produkty odzyskać:p

A U NAS W TYM ROKU KURKA WIELKANOCNA KOLOROWE POSREBRZANE JAJECZKA ZNOSIŁA :))) WESOŁYCH ŚWIĄT !!!!!!!


poniedziałek, 23 marca 2015

Wiosenka acz cichcem, ale do Konika Polnego się skrada :)

Powoli, powoli śliczna, zielona wiosenka na swym bułanym koniku do naszej stadniny podąża. Najpierw wici w postaci krokusów i żurawi posłała. Potem gońcy gęsi się pojawili i kotki na wierzbach rozkwitły.
Potem nagle wróble taki jazgot podniosły, że aż z domu wybiegła co by sprawdzić czy czasem Rudaś - kot-kawaler do nich się nie podkrada...Ale nie wróbelki po prostu w konkury do swoich samiczek uderzyły i gody rozpoczęły :)
Marzanny co prawda w tym roku nie utopiliśmy, ale chyba mi się jej żal zrobiło, bo w tym roku zima łagodna była i sama sobie poszła, to po cóż biedną Marzannę w zimnej wodzie taplać ? :p
Marzy mi się rodzinne ognisko na przywitanie Panny Wiosny...a może do starszych córek nie będę dzwoniła, może się domyślą i do mamusi zjadą na weekend ? Oj radość by była, a prognoza całkiem ciekawa, kilkanaście stopni na plusie !
Zapraszam też wszystkich chętnych na wiosenne jazdy. Nie powiem, że interesu w tym nie mam ukrytego...oj, przyznam się, otóż konisie linieją i przydałaby się wiara co by je porządnie wyszczotkowała :p
Czekamy na was w Koniku Polnym :)))))


piątek, 13 marca 2015

Spotkanie z dziecmi na Warszawskiej Cavaliadzie :)

Na prośbę dyrektora  Polskiego Związku Hodowców Koni - Andrzeja Stasiowskiego wzięłam udział w programie dydaktycznym dla dzieci podczas piątkowej Cavaliady z okazji dnia otwartego dla szkół :)
Moją rolą było w sposób przystępny omówić 10 podstawowych ras koni hodowanych w Polsce.
Do dyspozycji miałam "roll - upy " ze zdjęciami i opisem koni.
Mile dziewczynki z wolontariatu pomogły mi rozstawić pomoce naukowe ( nie wiem czy wiecie jak złośliwe potrafią być roll-upy !!!) Chwała im i serdeczne dzięki za to:)
Wielkie dzięki dla redaktor prowadzącej magazyn W siodle, z którym współpracuje - Basi Jampolskiej  za błyskawiczną i wręcz niemożliwą do przeprowadzenia ( ze względu na krotki czas od otrzymania ode mnie wiadomości) akcję dostarczenia egzemplarzy czasopisma, które posłużyły oprócz gadżetów PZHK za nagrody dla dzieci :)
Dziękuję za mila gościnę i kawę, która uratowała mi życie przemiłym: Patrycji i Agnieszce z pawilonu PZHK oraz za mile słowo i baloniki od pan z pawilonu magazynu Kon Polski, z którym również współpracuję :)
Przeforsowałam u dyrektora swój image missowy czyli z szarfą Miss po 50ce, a konkretnie z moim tytułem, który zdobyłam - Miss Natury po 50ce. Wychodziłam z założenia, ze dzieci z pewnością zapamiętają informacje o koniach od dziwnej miss z szarfą niż od zwykłej hodowczyni w kamizelce i butach jeździeckich. Nie myliłam się, dzieciaki słuchały uważnie, bo obiecałam, ze na koniec powiem skąd ta szarfa :)
Po moim wykładzie dzieci potrafiły odpowiedzieć na każde zadane przeze mnie pytanie ! Dostały upominki i z zadowoleniem przechodziły do następnej stacji z kolejnym programem dziecięcym :)
Oprócz "promocji polskiej hodowli koni" podczas spotkania udało mi się opowiedzieć również o projekcie Miss po 50ce i działalności Fundacji Katarzyny Czajka Miss po 50ce w szkołach z cyklu "Budowanie autorytetów" u dzieci i młodzieży.
Namawiałam również dzieci do czytania książek, a wychowawców zachęcałam do organizowania w swoich szkołach moich spotkań "Rola pasji w życiu człowieka".
Bardzo udany wyjazd, było milo.
Cavaliada trwa jeszcze do niedzieli wiec bardzo zachęcam do udziału w tej wielkiej jeździeckiej imprezie, a w niedziele w bloku Akademii Hodowcy i Jezdzca o godzinie 12:00 ze swoim wykładem "Żywienie i trening jeźdźca" wystąpią Ada i Aniela :))))))) Serdecznie zapraszam w ich imieniu :)

piątek, 20 lutego 2015

Pożoga Panicza powiła :)

Czarownica Ewka złapała widły i pogoniła porządkować boks porodowy, bo brzuch Pożogi gigantyczne rozmiary przyjął i wymię stało się bardzo pokaźnym. Po godzince roboty wynik jej działania widoczny był w postaci kilkunastu kupek obornika, które wolna chwilka zamierzała po lace rozrzucić.
Jako ze do stadniny gość z dalekiej Irlandii zjechał, przejażdżka przedpołudniowa zaplanowana była. Panna Maja z Zielonej Wyspy Posyłki dosiadła, a Czarownica Ewka postanowiła Pożogę do przedporodowej gimnastyki przymusić i na grzbiet wysokiego kobylska się wgramoliła.
Terenik bardzo spokojnie przebiegał głównie stepem ze względu na zaawansowany stan przyszłej matki.
Po powrocie koniki na wybieg wypuszczone zostały, siano przez Czarownice Ewkę rozwiezione pożarły,w stawie wody się napiły i do stajni na nowe miejsca sprowadzone zostały. Roszada końska przejściem Pożogi do porodówki spowodowana była, ale i chęcią przeprowadzenia pewnego eksperymentu.
Gospodarz stadniny mianowicie na pomysł wpadł jakby tu jedna z kobyłek, która nałóg wędrowania po boksie miała, uspokoić. Otóż zlecił Czarownicy Ewce obok przewodniczki stada ja ostawić, co by miejsce w hierarchii stada jej wzmocnić poprzez sąsiedztwo z królową, którą oczywiście Poska, a nie kot inny jest.
Poki co niespokojna klacz nieco jest spokojniejsza, a na wybiegu inne konie jej nie odganiają, co Czarownice Ewkę i Czarowniczeta w bardzo dobry nastrój wprawiło.
Gdyby ktoś myślał, ze konie człowieka nic a nic nie rozumieją i mowy jego nie pojmują w błędzie są, gdyż Pożoga ze slow Czarownicy Ewki wniosek jeden wysnuła, a mianowicie, ze czas potomka na świat wydać i jeszcze przed północą syna powiła, któremu jednomyślnie Panicz na imię dano,, bo piękny niczym z obrazka i już kwadrans po porodzie rządzić zaczął na nóżki wstając i głośnym rżeniem matczynego cyca się dopominając, którego to po chwili do pyszczka pochwycił i odżywczy pokarm matki zassał.
Wtedy to Czarownica Ewka z ulga westchnęła, łożysko z boksu widłami wyciągnęła i na zasłużony odpoczynek do domu pogoniła :)

Gdybyście nie dowierzali, to na pierwszym zdjęciu ogon Pożogi jest widoczny, która tuz przed porodem gimnastyki pod Czarownicą Ewką zażywa :p




piątek, 13 lutego 2015

W szadzi i w słoncu :)

 Taki dzień jak dzisiejszy od samego rana wprawia w dobry humor. Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam słonce i światło :) Mrozek wprawił mnie w jeszcze większe zadowolenie, bo pchanie taczki z siankiem po błocie nie należny do największych przyjemności :p

Po obrządku wzięłam psy na spacer co by krajobrazem i pięknem świata tak w ogóle się ponapawac. Naładowałam akumulatory pozytywnego nastawienia, gęba mi się w uśmiechu rozjaśniła i wszystko nagle wydało mi się prostsze.

MIEJCIE ŚWIATŁO W SOBIE, UŚMIECH I DOBRE SŁOWO DLA INNYCH, A OTWORZĄ SIĘ DRZWI DOKĄD TYLKO CHCECIE :)))

środa, 11 lutego 2015

Zmieniać Świat :)

Czytam teraz książkę "Jesteś cudem" wspanialej osoby - Reginy Brett, autorki bestselera "Bóg nigdy nie mruga", dwukrotnej finalistki Nagrody Pulitzera w dziedzinie reportażu.

Książka zawiera 50 rozdziałów - tak jakby lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym. Z każdego słowa autorki bije światło, dobroć i pozytywne nastawienie do świata. Mogłabym przeczytać te reportaże jednym tchem, ale nie, czytam je sobie codziennie po troszeczku, bo napawają mnie optymizmem i coraz większą chęcią działania.

W jednym z rozdziałów pt "Nie ważne ile masz na koncie - możesz mieć ogromny wpływ na świat" Regina pisze o ludziach, którzy znajdują się na "froncie życia", ale zarabiają bardzo niewiele.

Może ci ludzie nie maja wiele pieniędzy na koncie, ale na swoim "koncie życia" maja maja wiele więcej niż przeciętny zjadacz chleba:

ONI ZMIENIAJĄ ŚWIAT I DODAM JESZCZE OD SIEBIE ZMIENIAJĄ GO NA LEPSZE :))))

DOTYCZY TO RÓWNIEŻ LUDZI, KTÓRZY SWOJĄ DZIAŁALNOŚCIĄ NIE ZARABIAJĄ NIC, A ZALICZAJĄ SIĘ DO NICH SPOŁECZNICY !!!!!

Gorąco polecam te książkę :)


niedziela, 8 lutego 2015

Głosujcie na bloga moich córek w konkursie Blog Roku 2014 :)

Moje córki - pasjonatki prowadzą bloga sportowo-żywieniowego - fitt. Są profesjonalistkami w swoich dziedzinach: Ada jest mgr dietetyki, a Aniela instruktorem fitness i kulturystyki oraz zawodniczką bikini fitness :)
Ich blog wzbudza wiele kontrowersji przez ...pośladki Anielki :p Sport, który reprezentuje Aniela to taki, gdzie ocenia się partie ciała człowieka i nie traktuje się ich jako obiekt seksualności tylko jak poprawnie ukształtowaną muskulaturę :)

Młodzież nie chce czytać, jest wielka niechęć do śledzenia tekstu. Dziewczyny obrały wiec formule przyciągania uwagi fotka, pod którą umieszczają swoje bardzo mądre, budujące i inspirujące teksty i przemyślenia :)

Ada i Aniela maja już spora grupę zwolenników, którzy dzięki nim ich blogowi uporali się ze swoim życiem, niedługo na blogu pojawia się metamorfozy fanów :)))

Teraz biorą odział ze swoim blogiem fitdevangel.blogspot.com w konkursie na Blog Roku 2014 w kategorii Pasje i twórczość.

Bardzo proszę o wsparcie moich córek poprzez wysłanie sms o treści H11171 na nr 7122, wartość sms 1,23 zł, dochód z sms przeznaczony jest w całości na Fundacje Dzieci Niczyje :))))