Siedzę sobie samiusienka w domu... dzieci na feriach przez tydzien, mąz w pracy, cisza, ze w uszach dzwoni. Nie przyzwyczajona jestem do takiego pustkowia.
Wczoraj od samotności odpoczęłam, poniewaz bardzo fajna kobitka zasługująca u mnie na miano "Witaj w klubie Meg Ryan z Masz wiadomośc"- Kasia Pskiet, dośc świezy pracownik Minskiej Biblioteki zaprosiła mnie na spotkanie autorskie w ramach feriowego programu "Hece w bibliotece" :)
Korzystając z okazji zapraszam na bloga ksiązkowego Kasi - pasjonatki ksiązek i czytelnictwa, baaardzo ciekawy :)
http://pismosfera.blogspot.com/
Warto powiedziec, ze biblioteka jest dopiero co po doniosłym wydarzeniu, a mianowicie: 16 stycznia Wojewoda Mazowiecki Jacek Kozłowski, w imieniu
Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej uhonorował osoby związane z
działalnością kulturalną i historyczną. Dyrektor biblioteki - Elżbieta Sieradzińska otrzymała Złoty Krzyż Zasługi za działalność na rzecz rozwoju kultury.
Na spotkaniu było sporo dzieci, a korzystając z tego, ze przybyły z rodzicami ale i z babciami i dziadkami oprócz dyskusji o pasji, ksiązkach i konikach rozmawialiśmy te o projekcie Miss po 50ce. Wszyscy odnieśli się do całego spotkania z wielką sympatią. Zaprosiłam wszystkie babcie do drugiej edycji konkursu Miss po 50ce :))))
Muszę powiedziec, ze na spotkaniach, które prowadzę ju od 2009 roku po raz pierwszy zdazyło się, ze nie było dziecka pasjonującego się komputerami i grami. Owszem, wszystkie grają, ale zapytane o pasję o kompach i necie nie mówiły :))))
Jak pewnie zauwazyliście drodzy czytelnicy, moja klawiatura odmówiła posłuszenstwa i nie wybija niektórych polskich liter. Mam nadzieję, ze mi wybaczycie, nie umiem sobie na razie z tym poradzic :p
ZAPRASZAM BIBLIOTEKI DO WSPÓŁPRACY, DZIECIAKI BYŁY ZADOWOLONE, BO I KONKURSY Z NAGRODAMI W PROGRAMIE SIĘ ZNALAZŁY :)
Buziaczki dla wszystkich. Miłego odpoczynku dla tych co odpoczywają na feriach :)
środa, 21 stycznia 2015
wtorek, 13 stycznia 2015
Co zabija w człowieku ducha ?
Pozwolę sobie zacytowac fragment ksiązki Wandy Sztander "Poza kontrolą":
"Człowiekowi jest potrzebne zmaganie się z materią świata zewnętrznego i z sobą samym. Stanowi to aktywnośc nierozłącznie sprzęzoną z sensem ludzkiego bytu. Pewien poziom trudności jest wręcz niezbędny. Wiemy juz, ze kultura konsumpcyjna , środowisko podające wszystko w gotowej postaci, na tacy - jak w drogim hotelu - produkuje wraki ludzkie bowiem nuda, która jest siostrą łatwizny i wygody zabija ludzkiego ducha" !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
O tym pamiętajcie dzieciaki wstając rano do szkoły i idąc błotnista drózką do autobusu w deszczu i w epicentrum wichury.
O tym pamiętajcie mieszkacy wiejskich kolonii budzący się rano z brakiem mozliwości wyjazdu ze swojego gospodarstwa, bo droga tak błotnista, ze nawet ciągnik się zakopuje.
O tym pamiętajcie ci, którzy prądu nie macie, bo ekipy interwencyjne nie nadąrzają z usuwaniem szkód wyrządzonych przez wichurę.
O tym pamiętajcie ci, którzy nie macie wody, bo nie ma prądu, bo była wichura.
W takich momentach kształtujemy swojego ducha, doskonalimy siebie, stajemy się twardsi i pomysłowi, bo w myśl przysłowia.:
CO WAS NIE ZABIJE TO WAS WZMOCNI :P
NO TO IDĘ W BŁOTO DO SWOICH CHABET, MAM NADZIEJĘ, ZE KÓŁKO TACZKI DZISIAJ NIE STRZELI :P
Koniki na błotnistym zimowym ???? padoczku :p
"Człowiekowi jest potrzebne zmaganie się z materią świata zewnętrznego i z sobą samym. Stanowi to aktywnośc nierozłącznie sprzęzoną z sensem ludzkiego bytu. Pewien poziom trudności jest wręcz niezbędny. Wiemy juz, ze kultura konsumpcyjna , środowisko podające wszystko w gotowej postaci, na tacy - jak w drogim hotelu - produkuje wraki ludzkie bowiem nuda, która jest siostrą łatwizny i wygody zabija ludzkiego ducha" !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
O tym pamiętajcie dzieciaki wstając rano do szkoły i idąc błotnista drózką do autobusu w deszczu i w epicentrum wichury.
O tym pamiętajcie mieszkacy wiejskich kolonii budzący się rano z brakiem mozliwości wyjazdu ze swojego gospodarstwa, bo droga tak błotnista, ze nawet ciągnik się zakopuje.
O tym pamiętajcie ci, którzy prądu nie macie, bo ekipy interwencyjne nie nadąrzają z usuwaniem szkód wyrządzonych przez wichurę.
O tym pamiętajcie ci, którzy nie macie wody, bo nie ma prądu, bo była wichura.
W takich momentach kształtujemy swojego ducha, doskonalimy siebie, stajemy się twardsi i pomysłowi, bo w myśl przysłowia.:
CO WAS NIE ZABIJE TO WAS WZMOCNI :P
NO TO IDĘ W BŁOTO DO SWOICH CHABET, MAM NADZIEJĘ, ZE KÓŁKO TACZKI DZISIAJ NIE STRZELI :P
Koniki na błotnistym zimowym ???? padoczku :p
wtorek, 30 grudnia 2014
Zima w Koniku Polnym rozgościła się na dobre :)
Nie mówię czy to dobrze czy to źle, stwierdzam fakt: zima przyszła, jest i będzie ...aż się skończy :p Lepsze to niż kilkudniowe opady deszczu sprzed świąt. Zamarzło, droga twarda, śniegu nie za wiele tak, że jest przejezdna.
ZAPRASZAM WIĘC SERDECZNIE NA ZIMOWE PRZEJAŻDŻKI W NASZYCH BAJKOWYCH KRAJOBRAZACH :)))
Koniki codziennie tuputupają po wybiegu, sianokiszonkę zamiast zielonej trawki z kupek wcinają, wodę z przerębla w stawie piją i całkiem dobrze sobie w Koniku Polnym żyją :)
Nie wie co traci ten, który nigdy nie spróbował przytulić twarzy do końskiej szyi w "zimowej szacie". Ciepełko wtedy po policzku się rozchodzi, miłe to...
Kto jest stałym bywalcem naszej stadniny, wie że jestem fanką zimowych przejażdżek, bo człowiek rozgrzewa się, nabiera animuszu, krew w żyłach krążyć szybciej zaczyna i zimowe "zastanie kości" natychmiast przechodzi, dłonie się rozgrzewają, wiatr twarz wysmaga...a później kiedy wchodzi się do ciepłej izby gdzie ogień na kominie huczy tak jakoś błogo robi się na duszy i ciele. Uwielbiam to uczucie i czegoś tak właśnie w Nowym Roku wam czytelnicy życzę, takich malutkich przyjemności życiowych, malutkich płomyczków radości, bo gdy te malutkie płomyczki uzbieramy do kupy to urośnie z nich olbrzymie ognisko szczęścia :)))
ZAPRASZAM WIĘC SERDECZNIE NA ZIMOWE PRZEJAŻDŻKI W NASZYCH BAJKOWYCH KRAJOBRAZACH :)))
Koniki codziennie tuputupają po wybiegu, sianokiszonkę zamiast zielonej trawki z kupek wcinają, wodę z przerębla w stawie piją i całkiem dobrze sobie w Koniku Polnym żyją :)
Nie wie co traci ten, który nigdy nie spróbował przytulić twarzy do końskiej szyi w "zimowej szacie". Ciepełko wtedy po policzku się rozchodzi, miłe to...
Kto jest stałym bywalcem naszej stadniny, wie że jestem fanką zimowych przejażdżek, bo człowiek rozgrzewa się, nabiera animuszu, krew w żyłach krążyć szybciej zaczyna i zimowe "zastanie kości" natychmiast przechodzi, dłonie się rozgrzewają, wiatr twarz wysmaga...a później kiedy wchodzi się do ciepłej izby gdzie ogień na kominie huczy tak jakoś błogo robi się na duszy i ciele. Uwielbiam to uczucie i czegoś tak właśnie w Nowym Roku wam czytelnicy życzę, takich malutkich przyjemności życiowych, malutkich płomyczków radości, bo gdy te malutkie płomyczki uzbieramy do kupy to urośnie z nich olbrzymie ognisko szczęścia :)))
środa, 10 grudnia 2014
Konik Polny szadzią ozdobiony :)
Szadź...to taki cud natury, który zawsze ze swą zwiewną siłą porusza struny mojej romantycznej natury :)
Za każdym razem kiedy pojawia się na świecie czuję atmosferę zbliżających się świąt, świąt, które dla mnie są symbolem miłości i wybaczenia, symbolem wiary w lepsze jutro i budowania od nowa...
Pooglądajcie sobie migawki z naszej krainy szczęścia koni, które nawet zimą brykają sobie jak te beztroskie koniki polne :))))
Za każdym razem kiedy pojawia się na świecie czuję atmosferę zbliżających się świąt, świąt, które dla mnie są symbolem miłości i wybaczenia, symbolem wiary w lepsze jutro i budowania od nowa...
Pooglądajcie sobie migawki z naszej krainy szczęścia koni, które nawet zimą brykają sobie jak te beztroskie koniki polne :))))
sobota, 6 grudnia 2014
Z apteczki Czarownicy Ewki - MYDLNICA :)
Czarownica Ewka czesała swoje włosy kościanym grzebieniem i
była całkiem zadowolona z ich wyglądu. „Cienkie, bo cienkie „ – myślała - „ ale
zdrowe, silne i nareszcie się nie łamią”.
To dzięki zielarskim upodobaniom czarowniczki jej warkoczyk stał się nieco
grubszy i lśniący.
Zastosowała kurację ziołową i przestała swoje łamiące się
włosy myć szamponem, a na jego miejsce wprowadziła MYDLNICĘ :)
Właściwie to jej korzeń, który jest bardzo charakterystyczny, bo kiedy się go
zmoczy i potrze to zaczyna się pienić.
Właściwości mydlnicy znane są głównie ze względu na
wykrztuśne działanie co powoduje, że stosuje się ją w chorobach układu
oddechowego: nieżyt oskrzeli, ból gardła, kaszel. Wskazane jest łączenie jej z
anyżem.
Ciekawe jest, że do zbiorów Czarownica Ewka używa jedynie
korzeń tych roślin mydlnicy, które mają białe kwiatki, a kwitną one również na
różowo :)
Często widuję mydlnicę w naszej okolicy i zbieram ją do
bukietów ze względu na prześliczny jakby migdałowy zapach. Ciekawa jestem jak
zadziała płukanie włosów w naparze z
kwiatków mydlnicy ? Wierzę, że równie wspaniale i na pewno nie zaszkodzi:))))
wtorek, 2 grudnia 2014
Mały dąb pod dużą sosną :p
W niedzielę zawsze idę raniutko z pasami na spacer po lesie. Chodzę i obserwuję, a niedawno przykuła moją uwagę prawidłowość: Młode pojedyncze dęby rosnące tuż pod dużymi drzewami, w naszym lesie są to głównie sosny...
Chodzę więc sobie i chodzę, psy wokół mnie radośnie hasają i nagle tuż spod moich nóg wyskoczyła wiewiórka i hyc na sosnę. Biegnie, biegnie po pniu w górę i nagle pac, coś wypadło jej z pyszczka i poturlało się obok pnia drzewa.
Podchodzę bliżej i...eureka! Wiem skąd się biorą młode dęby pod dużymi sosnami.
Po prostu bywa, że ptakowi albo wiewiórce wypadnie żołądź z dzioba lub pyszczka oczywiście :)))))
Chodzę więc sobie i chodzę, psy wokół mnie radośnie hasają i nagle tuż spod moich nóg wyskoczyła wiewiórka i hyc na sosnę. Biegnie, biegnie po pniu w górę i nagle pac, coś wypadło jej z pyszczka i poturlało się obok pnia drzewa.
Podchodzę bliżej i...eureka! Wiem skąd się biorą młode dęby pod dużymi sosnami.
Po prostu bywa, że ptakowi albo wiewiórce wypadnie żołądź z dzioba lub pyszczka oczywiście :)))))
piątek, 21 listopada 2014
Posyłka już pełnoletnia :p
Posyłkę przywieźliśmy z Janowa Podlaskiego w październiku 1999 roku. Była wtedy 2-latką, bo konie urodzone po 30 września kwalifikuje się ze względów organizacyjnych do rocznika następnego w związku z tym ona jako urodzona 20 listopada 1996 roku została zakwalifikowana do rocznika 1997.
Z Janowa wyjechała z Parantelą, ale parantela już kilka kilometrów za wyjazdem z naszej narodowej stadniny była łaskawa położyć się w koniowozie i z lekka pokiereszować. Transport powrócił więc do stadniny, Parantelę wyładowano, wyleczono, zaźrebiono w ramach odszkodowanie ( za co dozgonnie będę wdzięczna panu dyrektorowi ) i przywieziona do nas po miesiącu.
Do Konika Polnego natomiast tego dnia trafiła tylko Posyłka no i panika, jak to koń nie może sam stać, natychmiast trzeba nabyć jej szybko kogoś do towarzystwa i nabyliśmy Krowę :)
Posyłka bardzo zaprzyjaźniła się z Krową, ale Krowa jako malutka jerseyka wychodziła na pastwisku pod ogrodzeniem i szła w las, a Posyłka biegała wzdłuż płotu i rżała wniebogłosy :p
Przy zajeżdżaniu trochę się buchała mojemu mężowi, potem jak już chodziła pod siodłem i we dwójkę pojechaliśmy w teren to uparła się i nie chciała przejść przez wodę, stanęła dęba, Tomek zeskoczył, ona wyrwała się i pognała do domu, a ja z duszą na ramieniu na świeżo zajeżdżonej już 16-letniej Paranteli spokojnie stępem za nią :P Udało się, Parantela na szczęście w szaleńczy galop nie ruszyła :")
Tomek nauczył Pośkę skakać przez przeszkody, ale powiedział, że nadaje się do steepli, bo zawsze trąca drąg, a w steeplach to nie szkodzi bo przeszkody są stałe i nic nie zwali, dobre są też wyścigi płotowe, bo tam koń "czesze" płoty :)
Potem Posyłka była pierwszym koniem sportowym Anieli: pierwsze zawody w Mlęcinie, Anielka dostała wtedy nagrodę dla najmłodszej uczestniczki. Pierwsze pokazy w szkole w Grębkowie, na boisku Aniela też dała na Pośce :)
Teraz Posyłka chodzi w rekreacji i nauczyła już jeździć konno setki ludzi :) Istnieje jen fanklub oddanych miłośniczek, które chcą jeździć tylko na niej :)
Posyłka jest bardzo spokojna, zrównoważona, jak mówimy : bomba może przy niej wybuchnąć, a ona tylko głowę podniesie, a potem opuści i będzie jeść dalej.
Pośka po śmierci Paranteli została przewodniczką stada, kiedy wołam je z pastwiska, to wszystkie konie pędzą i stają przy wejściu, ale żaden nie pobiegnie korytarzem przepędowym pierwszy, wszystkie czekają na Posyłkę i ona prowadzi konie do stajni :)
Posyłka dała nam siedem źrebiąt: Polopiryna, Płomień, Płowa, Piaczenca, Pożoga, Poranek i Pierwiosna z czego Pożoga została i jest u nas klaczą włączoną do etatu matek :)
Wczoraj Posyłka skończyła 18 lat, ale dzień wcześniej miała kolkę i wprowadziła mnie w stan histerii. Chodziłyśmy z nią z Olą w nocy po okolicy i mimo to, że narżnęła kupsko i puszczała bąki dalej miała bóle. Skończyło się na interwencji wet i zastrzykach niestety :(
Oczywiście natychmiast jej wszystko przeszło i znów żre jak oszalała :)))
Wczoraj dostała tort z marchewek i jabłek, ale musiałam za nią zdmuchnąć 18 świeczek :)
100 LAT POŚKA I ZAPOMNIJ O KOLKACH NA ZAWSZE !!!! :)
Z Janowa wyjechała z Parantelą, ale parantela już kilka kilometrów za wyjazdem z naszej narodowej stadniny była łaskawa położyć się w koniowozie i z lekka pokiereszować. Transport powrócił więc do stadniny, Parantelę wyładowano, wyleczono, zaźrebiono w ramach odszkodowanie ( za co dozgonnie będę wdzięczna panu dyrektorowi ) i przywieziona do nas po miesiącu.
Do Konika Polnego natomiast tego dnia trafiła tylko Posyłka no i panika, jak to koń nie może sam stać, natychmiast trzeba nabyć jej szybko kogoś do towarzystwa i nabyliśmy Krowę :)
Posyłka bardzo zaprzyjaźniła się z Krową, ale Krowa jako malutka jerseyka wychodziła na pastwisku pod ogrodzeniem i szła w las, a Posyłka biegała wzdłuż płotu i rżała wniebogłosy :p
Przy zajeżdżaniu trochę się buchała mojemu mężowi, potem jak już chodziła pod siodłem i we dwójkę pojechaliśmy w teren to uparła się i nie chciała przejść przez wodę, stanęła dęba, Tomek zeskoczył, ona wyrwała się i pognała do domu, a ja z duszą na ramieniu na świeżo zajeżdżonej już 16-letniej Paranteli spokojnie stępem za nią :P Udało się, Parantela na szczęście w szaleńczy galop nie ruszyła :")
Tomek nauczył Pośkę skakać przez przeszkody, ale powiedział, że nadaje się do steepli, bo zawsze trąca drąg, a w steeplach to nie szkodzi bo przeszkody są stałe i nic nie zwali, dobre są też wyścigi płotowe, bo tam koń "czesze" płoty :)
Potem Posyłka była pierwszym koniem sportowym Anieli: pierwsze zawody w Mlęcinie, Anielka dostała wtedy nagrodę dla najmłodszej uczestniczki. Pierwsze pokazy w szkole w Grębkowie, na boisku Aniela też dała na Pośce :)
Teraz Posyłka chodzi w rekreacji i nauczyła już jeździć konno setki ludzi :) Istnieje jen fanklub oddanych miłośniczek, które chcą jeździć tylko na niej :)
Posyłka jest bardzo spokojna, zrównoważona, jak mówimy : bomba może przy niej wybuchnąć, a ona tylko głowę podniesie, a potem opuści i będzie jeść dalej.
Pośka po śmierci Paranteli została przewodniczką stada, kiedy wołam je z pastwiska, to wszystkie konie pędzą i stają przy wejściu, ale żaden nie pobiegnie korytarzem przepędowym pierwszy, wszystkie czekają na Posyłkę i ona prowadzi konie do stajni :)
Posyłka dała nam siedem źrebiąt: Polopiryna, Płomień, Płowa, Piaczenca, Pożoga, Poranek i Pierwiosna z czego Pożoga została i jest u nas klaczą włączoną do etatu matek :)
Wczoraj Posyłka skończyła 18 lat, ale dzień wcześniej miała kolkę i wprowadziła mnie w stan histerii. Chodziłyśmy z nią z Olą w nocy po okolicy i mimo to, że narżnęła kupsko i puszczała bąki dalej miała bóle. Skończyło się na interwencji wet i zastrzykach niestety :(
Oczywiście natychmiast jej wszystko przeszło i znów żre jak oszalała :)))
Wczoraj dostała tort z marchewek i jabłek, ale musiałam za nią zdmuchnąć 18 świeczek :)
100 LAT POŚKA I ZAPOMNIJ O KOLKACH NA ZAWSZE !!!! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























