Nie tak dawno Paulinka dokonała zdjęciowej symulacji i zabawiła się w architekta krajobrazu ubierając nasz dwór w kwiecie rozmaitej barwy, sortu i wielkości. Efekt jej pracy już prezentowałam, ale zrobię to jeszcze raz, a tym razem dla kontrastu, bo na razie nasz Dwór w cierniste osty się przyoblekł, choć nie powiem...piękne są w swoim rodzaju :p
A w oczach dworu sprawczyni tego bloga dopatrzeć się możecie :p
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
piątek, 8 sierpnia 2014
Z apteczki Czarownicy Ewki - Cykoria podróżnik :)
PRZEPRASZAM, ALE POPSULY SIĘ W TYM POSCIE NIEKTÓRE POLSKIE LITERKI :P
Pamiętam to ziólko z wczesnego dziecinstwa. Wakacje spędzalam wtedy u mojego ukochanego wujostwa w malutkiej wsi, na kolonii. Któregos dnia poszlam z ciocia do sasiadów polna droga. Tam wlasnie rosla cykoria podróżnik. Majac slabosć do ziól już od dziecinstwa, a do blękitnego koloru kwiatów w szczególnosci nazbieralam cale naręcze cykorii...i nagle zobaczylam, że mam czarne ręce, a niektóre roslinki pokryte sa czarna, smolista wydzielina. Wydawalo mi się wtedy, że to te kwiatki maja zdolnosć wytwarzania takiej czarnej substancji, ale kiedy później wspominalam to wydarzenie, a mój mózg pracowal już w nieco starszej glowie wykoncypowalam, że przejeżdżal tamtędy ciagnik z którego kapal smar i to on ubrudzil roslinki :p
Grunt, że wtedy cykoria podróżnik wydala mi się wysoce niesympatyczna roslinka ...
A cykoria podróżnik to bardzo pozytywne ziólko, którego korzen wzmaga wydzielanie soków żoloadkowych i stymuluje watrobę do produkcji żólci. Od wieków zielarki zalecaly ja jako lek poprawiajacy przemianę materii, wzmagajcy laknienie i ulatwiajacy trawienie.
Zrówno korzen jak i ziele cykorii podróznik zaleca się do przygotowywania salatek leczniczych.
Czarownica Ewka lubi używać swieżych kwiatków cykorii do przyozdabiania salatek, a poza tym jak wszystkie Dobre Czarownice zawsze zjada pierwszy zauważony w danym roku kwiatek cykorii na surowo, to taki rytual zespalania się z kwietnym swiatem :p :)

Pamiętam to ziólko z wczesnego dziecinstwa. Wakacje spędzalam wtedy u mojego ukochanego wujostwa w malutkiej wsi, na kolonii. Któregos dnia poszlam z ciocia do sasiadów polna droga. Tam wlasnie rosla cykoria podróżnik. Majac slabosć do ziól już od dziecinstwa, a do blękitnego koloru kwiatów w szczególnosci nazbieralam cale naręcze cykorii...i nagle zobaczylam, że mam czarne ręce, a niektóre roslinki pokryte sa czarna, smolista wydzielina. Wydawalo mi się wtedy, że to te kwiatki maja zdolnosć wytwarzania takiej czarnej substancji, ale kiedy później wspominalam to wydarzenie, a mój mózg pracowal już w nieco starszej glowie wykoncypowalam, że przejeżdżal tamtędy ciagnik z którego kapal smar i to on ubrudzil roslinki :p
Grunt, że wtedy cykoria podróżnik wydala mi się wysoce niesympatyczna roslinka ...
A cykoria podróżnik to bardzo pozytywne ziólko, którego korzen wzmaga wydzielanie soków żoloadkowych i stymuluje watrobę do produkcji żólci. Od wieków zielarki zalecaly ja jako lek poprawiajacy przemianę materii, wzmagajcy laknienie i ulatwiajacy trawienie.
Zrówno korzen jak i ziele cykorii podróznik zaleca się do przygotowywania salatek leczniczych.
Czarownica Ewka lubi używać swieżych kwiatków cykorii do przyozdabiania salatek, a poza tym jak wszystkie Dobre Czarownice zawsze zjada pierwszy zauważony w danym roku kwiatek cykorii na surowo, to taki rytual zespalania się z kwietnym swiatem :p :)

środa, 6 sierpnia 2014
Trzej Muszkieterowie i d`Artagnan :)
Na obozie mamy trzech chłopców, to sytuacja bardzo wyjątkowa i nietypowa, bo chłopcy stanowią mniej niż 1% naszych gości, a tu nagle aż trzech !!!!
Kiedy ich zobaczyłam, a potem nieco bliżej poznałam nasunęło mi się porównanie do Trzech Muszkieterów. Olek to delikatna, romantyczna natura - istny Aramis, Filip to buntownik o tajemniczej naturze no Atos wypisz wymaluj, a Kuba to dobroduszny siłacz Portos...
A kim jest nasz Tomeczek w tej grupie - ano oczywiście d`Artagnan, szalony, odważny, pierwszy do bójki no i z wioski tak jak najlepszy przyszły królewski gwardzista z powieści Dumasa :)))
Współpraca z "dużymi" dziewczynami jest zupełnie OK. Każdy Królewski Gwardzista jest w oddzielnej wachcie z dwoma pannami, a Tomeczek udziela się we wszystkich :)
Ogólnie jesteśmy zauroczeni :)
Na zdjęciach Trzej Muszkieterowie i d`Artagnan na tle...no może nie królewskiego pałacu, ale dworu choć dopiero w zaczątku :p
Od lewej Atos, Portos, d`Artagnan i Aramis :))))))))))))))))))))))))))))))))
Kiedy ich zobaczyłam, a potem nieco bliżej poznałam nasunęło mi się porównanie do Trzech Muszkieterów. Olek to delikatna, romantyczna natura - istny Aramis, Filip to buntownik o tajemniczej naturze no Atos wypisz wymaluj, a Kuba to dobroduszny siłacz Portos...
A kim jest nasz Tomeczek w tej grupie - ano oczywiście d`Artagnan, szalony, odważny, pierwszy do bójki no i z wioski tak jak najlepszy przyszły królewski gwardzista z powieści Dumasa :)))
Współpraca z "dużymi" dziewczynami jest zupełnie OK. Każdy Królewski Gwardzista jest w oddzielnej wachcie z dwoma pannami, a Tomeczek udziela się we wszystkich :)
Ogólnie jesteśmy zauroczeni :)
Na zdjęciach Trzej Muszkieterowie i d`Artagnan na tle...no może nie królewskiego pałacu, ale dworu choć dopiero w zaczątku :p
Od lewej Atos, Portos, d`Artagnan i Aramis :))))))))))))))))))))))))))))))))
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Skwarzymy się :p
Klimat nam się zmienia, po porze deszczowej, gdzie ulewa trwała ( bez kitu) TRZY BITE GODZINY !!!!, przyszedł czas na porę suchą. Poruszamy się wolno, sunąc w kurzu, wieczorem podlewamy ogród i dopiero ok 20 jazda, no i oczywiście pierwsza jazda przed siódmą. Godziny jazd oczywiście związane z temperaturami i ślepakami :p
Ogród się rozbuchał, powoli przypominać zaczyna dżunglę. Pożeramy już z niego szparagówkę, kabaczki i ogórasy. Papryka rośnie aż słychać :p
Koniki wypuszczamy na nasze nieogrodzone łąki, bo już w szkodę nie wlezą, jako, że żniwa w tym roku wcześniej i wszystko pokoszone. Dziewczyny ostrzą pazurki na galopy po ścierniskach...na razie jednak muszą się wstrzymać, bo Czarownica Ewka grypsko złapała i dopiero powoli do siebie dochodzi.
W jej imieniu składam gorące podziękowania wszystkim dziewczynkom z obozu, które przez 3 dni niedomagania Czarownicy Ewki pracowały za cały pułk wojska robiąc w gospodarstwie dosłownie wszystko :))))
Ogród się rozbuchał, powoli przypominać zaczyna dżunglę. Pożeramy już z niego szparagówkę, kabaczki i ogórasy. Papryka rośnie aż słychać :p
Koniki wypuszczamy na nasze nieogrodzone łąki, bo już w szkodę nie wlezą, jako, że żniwa w tym roku wcześniej i wszystko pokoszone. Dziewczyny ostrzą pazurki na galopy po ścierniskach...na razie jednak muszą się wstrzymać, bo Czarownica Ewka grypsko złapała i dopiero powoli do siebie dochodzi.
W jej imieniu składam gorące podziękowania wszystkim dziewczynkom z obozu, które przez 3 dni niedomagania Czarownicy Ewki pracowały za cały pułk wojska robiąc w gospodarstwie dosłownie wszystko :))))
sobota, 26 lipca 2014
Małe dziewczynki na obozie czyli Ninka i Natalka :)
W tym roku mamy wyjątkowe małe dziewczynki na obozie. Nie płaczą w nocy, nie marudzą, ze wszystkiego są zadowolone, nie jęczą jak się skaleczą, nie boją się koni, są uśmiechnięte, bawią się ze sobą, słuchają się i...nie chcą wyjeżdżać do domu :)))))
Przedstawiam wam Natalkę lat 7 i Ninkę lat 8 :))
Na pierwszym planie Natalka czeka na jazdę :)
Natalka startuje do pływania na materacu :)
Ninka za moment plum do wody :)
Natalka uśpiła Batmana :)
Ninka w kasku, w towarzystwie starszych koleżanek :)
Ninka i Natalka :)
Przedstawiam wam Natalkę lat 7 i Ninkę lat 8 :))
Na pierwszym planie Natalka czeka na jazdę :)
Natalka startuje do pływania na materacu :)
Ninka za moment plum do wody :)
Natalka uśpiła Batmana :)
Ninka w kasku, w towarzystwie starszych koleżanek :)
Ninka i Natalka :)
poniedziałek, 21 lipca 2014
Ogród w Szadynowie :)
Nasz ogród zawsze był moim oczkiem w głowie miałam i mam nadal na jego punkcie tzw pierdolca :P
Problem z ogrodem jest taki, że jego ziemie są podmokłe i gdy usiłuje Matce Ziemi wyrwać go zbyt wcześnie, to niestety wszystko gnije i muszę go siać od nowa. Nie wiem jak bym się starała i czego nie kombinowała, to jakiekolwiek roboty w moim ogrodzie przed 1 czerwca do niczego nie prowadzą.
We wsi ludzie już wyrywają marchewkę, a moja dopiero wschodzi, niektórzy podbierają ziemniaki, a moje ledwie kiełkują i tak od 15 lat...Powoli acz z oporami przywykam :p
W tym roku roślinki rosną jak oszalałe co widać na poniższych fotografiach :)))))
21 lipca
24 czerwca
Problem z ogrodem jest taki, że jego ziemie są podmokłe i gdy usiłuje Matce Ziemi wyrwać go zbyt wcześnie, to niestety wszystko gnije i muszę go siać od nowa. Nie wiem jak bym się starała i czego nie kombinowała, to jakiekolwiek roboty w moim ogrodzie przed 1 czerwca do niczego nie prowadzą.
We wsi ludzie już wyrywają marchewkę, a moja dopiero wschodzi, niektórzy podbierają ziemniaki, a moje ledwie kiełkują i tak od 15 lat...Powoli acz z oporami przywykam :p
W tym roku roślinki rosną jak oszalałe co widać na poniższych fotografiach :)))))
21 lipca
24 czerwca
środa, 16 lipca 2014
O brzasku :)
Jako, że owady wszelkiego sorta rozszalały się okrutnie, wśród których niezniszczalne ślepaki rej wodzą postanowiłyśmy gremialnie wypas poranny koni rozpocząć.
Tak też dzisiaj 4:00 pobudka nastąpiła i wszystkie rad nie rad do stajni powlokłyśmy się rzęsami się podpierając :p
Koniki wyluzowane całkowicie były, Pożoga, Ognista i Ondanką wargę dolna zwiesiwszy z pozostałymi klaczami na pole koniczyny poczłapały :)
Widok piękny dane nam było obejrzeć, a mianowicie krwawy wschód słońca i dymiące parą łąki podziwiać. Koniki przez godzinkę koniczynkę pałaszowały, gdy wtem "czerwony rumak" na dróżce się pojawił.Konie czujnie głowy podniosły i kiedy w rumaku owym auto Natalkę na obóz wiozące rozpoznały, dalej konsumpcje kontynuowały.
Po wypasie panny na górę do swej łożnicy popędziły i po chwili chrapanie ogólne się rozlegało :)
Ja niestety spać nie mogłam, konikom obrok zadałam, sianka rzuciłam i Tomeczka do miasta powiatowego powiozłam, gdzie zbiórka chłopców na obóz piłkarski była. Obóz mam nadzieję do podniesienia umiejętności młodzieży doprowadzi, co za parę lat ojczyznę naszą na Mundial zaprowadzi :)))
Tak też dzisiaj 4:00 pobudka nastąpiła i wszystkie rad nie rad do stajni powlokłyśmy się rzęsami się podpierając :p
Koniki wyluzowane całkowicie były, Pożoga, Ognista i Ondanką wargę dolna zwiesiwszy z pozostałymi klaczami na pole koniczyny poczłapały :)
Widok piękny dane nam było obejrzeć, a mianowicie krwawy wschód słońca i dymiące parą łąki podziwiać. Koniki przez godzinkę koniczynkę pałaszowały, gdy wtem "czerwony rumak" na dróżce się pojawił.Konie czujnie głowy podniosły i kiedy w rumaku owym auto Natalkę na obóz wiozące rozpoznały, dalej konsumpcje kontynuowały.
Po wypasie panny na górę do swej łożnicy popędziły i po chwili chrapanie ogólne się rozlegało :)
Ja niestety spać nie mogłam, konikom obrok zadałam, sianka rzuciłam i Tomeczka do miasta powiatowego powiozłam, gdzie zbiórka chłopców na obóz piłkarski była. Obóz mam nadzieję do podniesienia umiejętności młodzieży doprowadzi, co za parę lat ojczyznę naszą na Mundial zaprowadzi :)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























